A, chora jestem

Filed in Rodacy w pracy | Własne Leave a comment

Od wtorku kiepskawo się czuję. Najpierw bolało gardło, potem zaczęło się z nosa lać i kaszel. Dominika każe mi spieprzać do domu, bo ją zarażę. Luck każe mi spieprzać do domu, strzelić sobie setę i iść spać. Judasz każe mi spieprzać do domu i iść do lekarza. Chyba najbardziej odpowiada mi porada Lucka.

Jak znam mój organizm, to jutro będę kichać tak, że mało mi ryja nie urwie, ale to już końcowy etap choroby. W niedzielę będzie po wszystkim.

Teraz i tak mam spokojne lata. Kiedyś przeziębienie oznaczało dla mnie ataki tak silnego kaszlu, że się dusiłam. Na starość jakoś łagodniej to przechodzę.

Pamiętam, jak dobre kilka lat temu, jeszcze w tamtej dziadowskiej firmie, byłam porządnie przeziębiona i wszyscy mnie odsyłali do lekarza (gardło mnie bolało dwa tygodnie przy przełykaniu, kto wie czy to nie była angina). W każdym razie w pewnym momencie idę do mojej ówczesnej szefowej.

– Słuchaj…

A ona z nadzieją w głosie:

– Chcesz się zwolnić do lekarza?:)))

– Nie, długopis chciałam pożyczyć bo mi wyszły.

Jej mina bezcenna.

Ja nie chodzę po lekarzach. Jak lecę na ryj wystarcza mi jeden dzień snu i dochodzę do siebie. A że mnie teraz płuca bolą to co z tego? Pobolą i przestaną.

 

TOP
\n\n